ROK CZWARTY

Kolejny grudzień, kolejne urodziny i czas na kolejny – tradycyjny już – doroczny wpis. Ksawu skończył 4 lata. Wydoroślał, ma własne zdanie i zaczął całować się z dziewczynami. Podobno najsłodsza jest Ewa. Duma mnie rozpiera.

Już pierwszego dnia 2017 roku wyrobił sobie gust muzyczny, który towarzyszył nam przez kolejne 12 miesięcy. W ślad za odkryciem niekończących się playlist na YouTube doszły organizowane przez syna dość często rodzinne wieczorki taneczne. Co kilka dni miał miejsce domowy Berghain tylko bez narkotyków i z disco polo. I nie ma, że nie umiesz tańczyć albo jesteś zmęczony.

Nade wszystko jednak chcieliśmy w Nim zaszczepić miłość do podróżowania i odkrywania nowych miejsc. Chyba nam się to udało, bo jak zbyt długo siedzieliśmy w domu to  pytał kiedy i gdzie jedziemy w kolejną podróż. Jak tylko Ksawery się urodził to postanowiłem, że będziemy jeździć gdzie się da i jak najczęściej się da. To swego rodzaju inwestycja, która zaprocentuje w przyszłości. Wierzę, że przez podróże każdy, nawet taki mały człowiek jak Ksawek otwiera się na świat, pozbywa się barier, poszerza horyzonty, poznaje i doświadcza całym sobą nowych rzeczy. A to już prosta droga do tego by wyrósł na człowieka z otwartym umysłem, rozwiniętego emocjonalnie i bez uprzedzeń do tego co odmienne.

Miniony rok był pod względem podróży świetny. Po raz pierwszy odkąd jest z nami Ksawery zrealizowaliśmy tyle wyjazdów. Tradycyjnie już zapraszam na fotograficzny przegląd roku – tradycyjnie zrealizowany głównie smartfonem.

Czwarty rok zaczęliśmy wizytą w zaśnieżonej Białowieży, gdzie podglądaliśmy żubry. Było śnieżnie, smacznie i ciekawie. Słoneczna pogoda zachęcała do spacerów, a cisza i spokój niewielkiej Białowieży odprężały.

Wiosna w tym roku była chłodna, ale nas to nie zraziło i wybraliśmy się przywitać ją do Wrocławia. Głównym celem naszego wyjazdu było odwiedzenie wrocławskiego Afrykarium. Spędziliśmy tam kilka majowych dni, wróciliśmy wspomnieniami do Ogrodu Japońskiego gdzie wszystko się zaczęło i nagraliśmy krótkie video.



Pierwsze ciepłe promienie letniego słońca zagnały nas do naszych południowych sąsiadów – odwiedziliśmy Pragę. Bardzo fajny wyjazd. Niespieszne, kilkunastokilometrowe spacery pozwoliły nam nacieszyć się tym miastem i poznać jego smaki. Tym wyjazdem zabraliśmy Ksawka w przeszłość, by poznał ojczyznę bohatera naszego dzieciństwa – Krecika.

Kontynuując dobrą passę podróży wybraliśmy się pochodzić po Górach Stołowych. Jak na złych rodziców przystało zmusiliśmy dziecko do nadludzkiego wysiłku i kazaliśmy Mu wspinać się na Szczeliniec. Zgubił się także w Błędnych Skałach.





Nadeszły wakacje i długo wyczekiwany rodzinny roadtrip do Włoch. Tu niestety żadnych linków na razie nie ma, ale się pojawią. Zdjęcia się obrabiają a relacje piszą. Niestety, przez ilość obowiązków służbowych, domowych, zabaw z Ksawkiem i seriali na Netflixie nie wyrobiłem się z postami ze słonecznej Italii. Początkowo mnie to dołowało jednak zupełnie niesłusznie. Nowy rok zaczniemy od Włoch a to przecież idealny czas by kogoś zainspirować do wyjazdu np. wakacyjnego w 2018!







Jesienią nieco zwolniliśmy tempa podróżniczego. Łapaliśmy oddech i wymyślaliśmy nowe rzeczy. Był czas na chillout nad rzeką…

budowanie pirackiego galeonu…

czy zostanie strażakiem by móc zarówno gasić pożary jak i ściągać koty z wysokości.

Niektóre akcje strażackie kończyły się dramatycznie i nie obyło się bez ofiar.

Podobnie jak w zeszłym roku, koniec września spędziliśmy w  miejscowości Łukta, zaproszeni przez Hotel Masuria. Cisza, spokój, wyśmienite jedzenie i fajny basen do którego Ksawu wskakiwał bez żadnych oporów. Bardzo fajne miejsce wyróżnione tytułem „Hotel Przyjazny Rodzinie”. Podczas pobytu zwiedziliśmy olsztyński Zamek Kapituły Warmińskiej, gdzie swoje badania prowadził Mikołaj Kopernik i pospacerowaliśmy po rezerwacie przyrody. A wieczorami toczyliśmy bitwy w hotelowej strefie SPA.



Ostatni tydzień października to w polskiej blogosferze czas przygotowań do tradycyjnego już święta Halloween. My również udaliśmy się na pobliską farmę dyń gdzie wystylizowani w najmodniejsze Huntery zmuszaliśmy nasze dziecko do szczerzenia się i słodkiego pozowania na tle pomarańczowych warzyw.

Końcówkę roku spędziliśmy w domu, głównie ze względu na rozpoczęty sezon przeziębień, który w tym roku oficjalnie wystartował w połowie listopada.
W grudniu, po przedszkolnych  jasełkach pełną parą zaczęliśmy przygotowania do Świąt: pojechaliśmy do lasu wyrżnąć choinkę, upiekliśmy świąteczne ciasteczka i śpiewaliśmy kolędy.


I tak minął nam kolejny rok razem. Teraz zostały nam tylko przygotowania do Sylwestra. Do zobaczenia w jeszcze fajniejszym 2018 roku! Spełniajcie swoje marzenia, nie siedźcie godzinami w internecie, podróżujcie i bądźcie blisko siebie. Buzi.

P.S. Linki do wpisów z poprzednich lat znajdziecie tutaj:
Rok pierwszy, rok drugi, rok trzeci.
Trochę chłopak urósł,co?

One Comment

Add yours →

  1. życzę zdrowia dla was wszystkich,ciekawych podróży i relacji z nich
    a także miłych wrażeń dla Ksawerego …pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s